Sylwetka JungaSłownik JungowskiKomnata snówPomoc Psychologiczna

baner_babelki_small

KLUB UNUS MUNDUS



MENU GŁÓWNE

Klub UNUS MUNDUS

Zostań członkiem Klubu.

Zarejestruj się!

Rejestracja

Wegetarianizm::wegetarianski portal: zuzu.pl
Filmoteka
Adwokat diabła PDF Drukuj Email

adwkat 205 diablaCzy diabeł może zaszkodzić człowiekowi, który w niego nie wierzy? Jaką postać może przyjąć w czasach, gdy jego utrwalony przez lata groteskowy obraz demona z rogami i ogonem już tylko śmieszy? Czy upiorny książę ciemności, upadły anioł prowadzący odwieczną walkę z Bogiem o duszę ludzką, najstarszy z buntowników, ucieleśnione zło o tysiącu imion i twarzy może jeszcze przerazić i zniewolić? Właśnie, co właściwie kryje się w tym zagadkowym pojęciu "wolna wola"? Hektolitry atramentu i ryzy papieru sięgające wagowo kilku ton zużyto na niekończące się polemiki o zagadkę wolnej woli, ingerencję Boga w życie ludzkie i o symbolicznej walce dobra ze złem we wszystkich wymiarach. Temat jest śliski, ba! Niebezpieczny; co człowiek, to opinia, i pojawia się pytanie, czy w ogóle jest możliwość rozumowego poznania odpowiedzi, przynajmniej na tym świecie. Jest to także temat wciąż żywy i niewyczerpane źródło inspiracji. Tym razem swoją koncepcję przedstawia Taylor Hackford. Oto jego bohater. Niejeden z nas może się z nim identyfikować, niejeden na pewno mu zazdrości. Kevin Lomax to młody i piekielnie (hmmm...) zdolny prawnik. Nietrudno w to uwierzyć, widząc go w akcji. Tańczy niemal przed ławą przysięgłych, przyjmuje dumne pozy, efektownie ciska dowodami rzeczowymi, pełen oburzenia rzuca oskarżenia pod adresem zapłakanej dziewczynki, która śmiała oskarżyć jego klienta (a swojego nauczyciela), o molestowanie seksualne. Widzimy też tego właśnie klienta, jest mały i nalany, ma nikczemne spojrzenie i lubieżny uśmiech, a zażenowanie dziewczynki i jej pełne upokorzenia zeznania zdają się go wyraźnie podniecać. Jego wina jest oczywista, wyrok skazujący wisi w powietrzu, a jednak...jednak Lomax potrafił zetrzeć z twarzy przysięgłych wyraz współczucia, potrafił wzbudzić w nich nieufność do chlipiącej, skrzywdzonej ofiary. Wygrał.

Więcej…
 
Z konkursu ...: 'Władca Pierścieni - Drużyna Pierścienia' PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Redakcja   
środa, 17 czerwca 2009 11:58

Image Recenzja filmu „Władca Pierścieni - Drużyna Pierścienia” przesłana przez Panią Magdalenę Jaworowską na konkurs „Na najlepszą recenzję-analizę filmu”

 

Oglądanie filmu jako projekcja siebie

Oglądając film, na pewne sceny, postaci, krajobrazy zwracam uwagę, przyciągają mnie, budzą żywe emocje - fascynację, sympatię, niechęć, lęk. Jeszcze inne, mimo całego swego estetycznego i intelektualnego sztafażu, pozostawiają we mnie obojętność.

Bardziej niż przekaz twórcy obrazu interesuje mnie mój osobisty odbiór, to, co we mnie rezonuje, odwołuje się do różnych aspektów mojej psychiki. Oglądanie filmu przypomina mi śnienie – poruszanie się w świecie własnych symboli, odnajdywanie znaczenia powiązań między nimi i świadomym, a częściej na wpół świadomym, doświadczeniem. Świat „Władcy Pierścieni” poprzez swoje bogactwo symboli, motywów, możliwości interpretacji, i umieszczenie poza tym, co dotychczas znane, jest przestrzenią, w której przyglądanie się samej sobie jest szczególnie pociągające i twórcze. Poniższe zapiski mają charakter luźnych refleksji i skojarzeń wokół motywów wyruszania w drogę, odpowiedzialności za swoje wybory, symboliki Pierścienia Władzy i charakterystyki różnych ras.

Więcej…
 
ARIZONA DREAM PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Administrator   
piątek, 02 lutego 2007 05:40

 Image

"Axel Blackmar pracuje w nowojorskim urzędzie rybołówstwa. Jak powiada - do jego obowiązków należy tam odławianie, ważenie, mierzenie i w końcu znakowanie ryb. Wujek Axela, Leo, chce sprowadzić siostrzeńca do Arizony i przekazać mu swój salon samochodowy, w którym sprzedaje używane cadillacki. Chłopak nie zamierza opuszczać Nowego Jorku, jednak ulega perswazjom i jedzie w odwiedziny. Kilkudniowy pobyt zaczyna się przedłużać, kiedy Axel poznaje piękną wdowę Elaine i jej ekscentryczną pasierbicę Grace. Axel wplątuje się w zawiłe relacje pomiędzy dwiema kobietami: ponętną i szaloną wdową Elaine i jej pasierbicą - Grace." Tyle opis recenzenta...

Jeśli zaś chodzi o plan psychologiczny, to film jawi się jako piękny przejaw mitopoetycznej funkcji nieświadomości. Przejmujące jest w nim zarówno bogactwo symboli, jak również wielopłaszczyznowość ich przejawiania się. Symboliczny świat psyche przejawia się zarówno na płaszczyźnie form łatwo uchwytnych (np. w symbolice ryby, samolotu, balonu, samochodu etc.), jak również na płaszczyźnie mniej oczywistej, poprzez obrazy drzewa czy obrazy relacyjne ludzi i zwierząt (np. człowiek-pies).

Więcej…
 
PACHNIDŁO PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 23 stycznia 2007 07:02

Image Postrzegam w tajemnicy Jana Baptysty Grenouille tajemnicę Jaźni. To gołe, samotne, nowonarodzone dziecko budzi przestrach i ma niezniszczalną wolę życia. Jest niewinne, bezbronne a zarazem pełne mocy. Jest niezmiernie czyste leżąc tak we krwi i brudzie. Jawi się niczym perła na targu rybnym. Jest zapowiedzią wyzwolenia z calej zgnilizny, nieszczęścia i cierpienia tego miejsca. Cały targ ze swym brudem to pole primamaterii, w której Jan Baptysta sie pojawia, ale i z której się wywodzi! Ryby to symbol nieświadomości, co podkreśla sens widzenia całości jako procesu zmagania się z materiałym nieświadomym, w tym przypadku niewątpliwie na poziomie nieświadomości zbiorowej. Trud wyzwalania się z historii osobistej bowiem zdaje się nie dotyczyć Jana Baptystę. Poprzez porzucenie rodziców, śmierć biologicznej matki Grenouille jest nieuwarunkowany więzami rodzinnymi, są mu obce konwenanse społeczne, zasady powodujące skamieliny psychiczne oddzielające od czystego postrzegania. Jest bezwstydnie wolny, mimo że jest sprzedawany z rąk do rąk. Natura paradoksu = natura jaźni cechuje nieustannie bohatera. Zadne zewnętrzne warunki nie sa w stanie zakłócić jego dzieła życia: pozyskania w formie stałej zapachu, który symbolizuje treść duszy. Jego praca jawi się niczym praca alchemika chcącego pozyskać złoto. Jego praca jest mozolna i trudna, doświadcza wielu prób, nie unika konfrontacji ze śmiercią (zabite kobiety to symbol konieczności złożenia ofiary szeroko pojętej). Jego determinacja i nieuwikłanie się w żadne pokusy związane z życiem typowo ludzkim, świadczą o jego prawdziwej cnocie i oddaniu dziełu.

Janowi Baptyście udaje się znalezienie kamienia filozoficznego. Zapach który uzyskuje z 13 zapachów kobiet jest kwintesencją duszy - policentrycznej Duszy Świata. Dusza ta jest źródłem wszelkiego życia i miłości. Dostęp do jej energii znosi wszelkie podziały uniemożliwiające spotkanie ludzi na płaszczyźnie wspólnej wszystkim, płaszczyźnie w sferze sakrum, będącej obszarem pamięci praprzyczyny istnienia w jednym źródle. Dostęp do tego miejsca czyni winę zabicia kobiet niewiną, w obszarze tym w obliczu ujawniającej się MOCY ŻYCIA, smierć staje się tylko koniecznością po drodze... Tu znów Jaźń ujawnia swoją paradoksalną naturę. Objawia się z całą swoją bezwzględnością ale i wszechogarniającą miłością. To Groza i Miłość w jednym. To oblicze Boga.

Jeszcze parę słów o samej śmierci Grauaille.. Jego śmierć to symbol oddania całkowitego, to oddanie swego ego zarazem ale i WIELKA KOMUNIA ze światem.

Piękny film i warto doprawdy zwrócić uwagę na naturę kwintesencji Duszy Świata: jest wieloskładowa! Różnorodna! Policentryczna! 12 składników oznaczających liczbę Kompletności plus ten jeden... transcendentny...

("Perfume: The Story of a Murderer" , reż. T.Tykwer)

(recenzował: ścieżki ovo)

 
WIELKI BŁĘKIT PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 02 stycznia 2007 16:20
ImageJest takie miejsce na naszej planecie dziwniejsze od wszystkich innych - najsłabiej poznane i najbardziej tajemnicze; miejsce gdzie, podobnie jak w przestrzeni kosmicznej, ulatnia się konwencjonalne pojmowanie czasu i odległości; miejsce magiczne i niebezpieczne, do którego ludzkie ciało i ludzka dusza muszą się przystosować. Jest to zarazem jedyne miejsce, gdzie człowiek o imieniu Jacques Mayal naprawdę czuje się jak w domu. Tym miejscem jest morska otchłań - "Wielki Błękit"
W perspektywie jungowskiej, towarzyszące dwóm bohaterom przemożne pragnienie zagłębienia się w błękitnych otchłaniach oceanu, czy wręcz pragnienie "rozpuszczenia się" w nim, rozumieć można jako regresywne dążenie człowieka, by powrócić do bezpiecznego łona matki. Ale co dziwne i szczególne dla losów obu zaangażowanych w bliską więź przyjaciół jest to, że w ich życiu postacie matki (patrz analogię do figury oceanu), albo były postaciami nadmiernie eksponowanymi bo nazbyt dominującymi (tak było w przypadku jednego z bohaterów), albo też "były uwyraźnione" (choć nie była to postać fizycznie obecna, a przejawiająca się tylko w osobie ukochanej) gdyż brak było w życiu bohatera wyraźnej, mocnej, dającej wzorce satysfakcjonującej męskości figury ojca (tak było w przypadku bohatera drugiego /przedwczesna śmierć ojca przez utonięcie/).
Można zatem stwierdzić, że przedstawione w filmie regresywne podążanie do owego "pierwotnego łona oceanu" oznaczałoby rozpłynięcie w tym samym oceanie matczynego łona, które zarazem dało naszym bohaterom życie. W nakreślonej tu perspektywie oznaczałoby to zatem, iż wspomniane życiodajne łono matki miałoby w doświadczeniu bohatera zarazem dwa oblicza: to, które życie daje i to, które życie odbiera, albo przemocnie je ogranicza. Ot i antynomia....
Wielki Błękit (Luc Besson)
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2

Słownik Jungowski

slownik

  

" Jedynie tutaj, w życiu ziemskim, gdzie zderzają się przeciwieństwa, można podnieść ogólny poziom świadomości. Wydaje się, że podnoszenie tego poziomu stanowi metafizyczne zadanie człowieka. "
C.G. JUNG Wspomnienia Sny Myśli
987h.jpg

Sondy

Jak tutaj trafiłeś(łaś)?
 

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 70 gości